Twarz to nie wyspa — owal opada tam, gdzie zaczyna się postawa
Patrząc w lustro, łatwo uznać, że to, co widać na twarzy, powstało właśnie tam. W rzeczywistości twarz jest częścią większej całości i nosi na sobie historię całego ciała.
Dawne urazy, przeciążenia, asymetrie czy wypracowane latami sposoby kompensacji wpływają na napięcia tkanek i na postawę. A postawa — ustawienie głowy, karku i barków — bezpośrednio przekłada się na to, jak pracuje twarz.
Dlatego niektóre zmiany w obrębie owalu, mimiki czy napięć mimicznych nie mają swojego źródła tam, gdzie je obserwujemy. Praca wyłącznie „na twarzy” daje wtedy efekt krótkotrwały, bo pomija prawdziwą przyczynę.
W terapii manualnej traktuję twarz jako element jednego, połączonego systemu. Szukam napięć tam, gdzie naprawdę się zaczynają — i dopiero stamtąd uwalniam twarz, żeby efekt był naturalny i trwały.